Przejdź do treści

O MNIE

Wcześnie w życiu odkryłem religijność, poprzez kontakt z ekumenicznym zakonem w Taize. Praktykowałem w kościele rzymsko-katolickim, u Dominikanów. W 2007 roku w ciągu miesiąca moja wiara, ugruntowana kilkuletnimi, osobistymi studiami teologicznymi, wyparowała. Od tego momentu stałem się zagorzałym ateistą i głosicielem jedynej rzetelnej ewangelii – metody naukowej.

W ciągu kolejnych lat przechodziłem powolną przemianę. Dzięki warsztatom u wspaniałych mistrzów duchowych, na które trafiałem z początku „przez przypadek”, otworzyłem się na pierwsze uniwersalne aspekty duchowości. Spotkania z osobami kroczącymi ścieżką rozwoju duchowego były dla mnie w tym czasie wielką przyjemnością, a „sukcesy” coraz mniej mnie interesowały. W tym czasie skrystalizowało się moje odczuwanie elementów świata jako jedności, a nazwy, etykiety, przynależności religijne przestały mnie zajmować, jako realnie opisujące rzeczywistość.

Ostatecznie przeszedłem dwa potężne procesy energetyczne u wielkich Mistrzów, które odblokowały mój potencjał uzdrowicielski. Od tego momentu spotykałem różne osoby; wspaniałych Nauczycieli, którzy wzbudzali we mnie wiarę w moje możliwości oraz ludzi potrzebujących pomocy, którym pomagałem. Teraz wsparcie duchowe, terapie bioenergetyczne, trzymanie kręgów, rytuały szamańskie są, obok twórczości energetyczno-artystycznej, głównym moim zajęciem.

Aspekt psychologiczny lub duchowy życia był dla mnie zawsze ważny, dlatego wiele lat temu przeszedłem roczny kurs coachingu w krakowskiej Szkole Profesjonalnego Coachingu. Uczestniczyłem przez lata w różnorodnych warsztatach rozwojowych, ceremoniach szamańskich. Ukończyłem też kurs bioterapii u wybitnego Mistrza, Jerzego Strączyńskiego oraz kurs astrologii wedyjskiej u Marka Mathuranata Mazura. Aktualnie uczę się w szkole dla terapeutów Gestalt w Warszawie.

Zobacz stronę na FB
lub poczytaj posty tutaj, jeśli nie masz FB 🙂

Comments Box SVG iconsUsed for the like, share, comment, and reaction icons
Krishna i Shiva

„Ile osób zdaje sobie sprawę, że sadhana do Shivy to sadhana do Krishny i vice versa? Shiva nie może istnieć bez Vishnu, a Vishnu nie może bez Shivy; to wzajemne więzy miłości i konieczności. Tak musi być. Są to po prostu dwa aspekty tego samego bytu. 

Jeśli podążasz ścieżką jnany, musisz oddawać cześć Shivie. Dopiero gdy sam staniesz się Shivą, naprawdę będziesz umiał oddawać cześć Krishnie. 

Jeśli podążasz ścieżką bhakti, musisz oddawać cześć Krishnie lub innemu aspektowi Vishnu, a gdy osiągniesz Krishnę, On nauczy cię o Shivie - to znaczy, jeśli wciąż będziesz pamiętać Shivę, wpatrzony w piękno Krishny. Jeden to Absolut Niemanifestujący, drugi to Manifestacja Doskonała.

Tak więc na ścieżce jnany faktycznie stajesz się Shivą, podczas gdy na ścieżce bhakti oddajesz cześć, ale pozostajesz oddzielony od Krishny.
To różnica między niedualnością a dualnością. Shiva zawiera w sobie wszystko, jest on ostatecznym jnanim. Kiedy bóg miłości przyszedł do Niego, by Go kusić, spalił tego boga jednym spojrzeniem trzeciego oka, oka jnany. Gdy nie ma pożądania, nie ma ruchu energii na zewnątrz, a wszechświat przestaje istnieć. 

Bóg miłości odradził się jako syn Krishny, ponieważ Krishna jest rasatmaka, pełen błogiej emocji. Dlatego tańczy Rasa-Lilę, i dlatego jest nazywany Ananda Ghana, Pełnią Błogości. On kocha wszystkie drobiazgi i luksusy życia; to wszystko Jego Maya. 

Jeśli zmęczyłeś się Mayą i pragniesz wyrzeczenia, musisz udać się do Pana Shiv. Żadna inna istota we wszechświecie nie wyrzekł się tak, jak zrobił to Shiva. Nie wyrzekł się wszystkiego z dumy z tego swojego wyrzeczenia, ale dlatego, że kocha tylko Krishnę i zawsze pragnie Go zobaczyć. Wyrzekł się, ponieważ oddał wszystko Krishnie.”

Sri Vimalananda

_________________
Krishna jest avatarem (świadomym wcieleniam) Vishnu. Jest nim również Jezus w rozpoznaniu Vimalanandy.

Krishna i Shiva

„Ile osób zdaje sobie sprawę, że sadhana do Shivy to sadhana do Krishny i vice versa? Shiva nie może istnieć bez Vishnu, a Vishnu nie może bez Shivy; to wzajemne więzy miłości i konieczności. Tak musi być. Są to po prostu dwa aspekty tego samego bytu.

Jeśli podążasz ścieżką jnany, musisz oddawać cześć Shivie. Dopiero gdy sam staniesz się Shivą, naprawdę będziesz umiał oddawać cześć Krishnie.

Jeśli podążasz ścieżką bhakti, musisz oddawać cześć Krishnie lub innemu aspektowi Vishnu, a gdy osiągniesz Krishnę, On nauczy cię o Shivie - to znaczy, jeśli wciąż będziesz pamiętać Shivę, wpatrzony w piękno Krishny. Jeden to Absolut Niemanifestujący, drugi to Manifestacja Doskonała.

Tak więc na ścieżce jnany faktycznie stajesz się Shivą, podczas gdy na ścieżce bhakti oddajesz cześć, ale pozostajesz oddzielony od Krishny.
To różnica między niedualnością a dualnością. Shiva zawiera w sobie wszystko, jest on ostatecznym jnanim. Kiedy bóg miłości przyszedł do Niego, by Go kusić, spalił tego boga jednym spojrzeniem trzeciego oka, oka jnany. Gdy nie ma pożądania, nie ma ruchu energii na zewnątrz, a wszechświat przestaje istnieć.

Bóg miłości odradził się jako syn Krishny, ponieważ Krishna jest rasatmaka, pełen błogiej emocji. Dlatego tańczy Rasa-Lilę, i dlatego jest nazywany Ananda Ghana, 'Pełnią Błogości'. On kocha wszystkie drobiazgi i luksusy życia; to wszystko Jego Maya.

Jeśli zmęczyłeś się Mayą i pragniesz wyrzeczenia, musisz udać się do Pana Shiv. Żadna inna istota we wszechświecie nie wyrzekł się tak, jak zrobił to Shiva. Nie wyrzekł się wszystkiego z dumy z tego swojego wyrzeczenia, ale dlatego, że kocha tylko Krishnę i zawsze pragnie Go zobaczyć. Wyrzekł się, ponieważ oddał wszystko Krishnie.”

Sri Vimalananda

_________________
Krishna jest avatarem (świadomym wcieleniam) Vishnu. Jest nim również Jezus w rozpoznaniu Vimalanandy.
... See MoreSee Less

To jest misterna, niezwykle realistyczna rzeźba wykonana z jednego bloku marmuru. Jej tytuł w wolnym tłumaczeniu brzmi „Uwolnienie z iluzji”. Włoski artysta, Francesco Queirolo wykonywał ją przez siedem lat, do 1759 roku. 
Jeśli wyrzeźbienie takiego przedstawienia wymaga 7 lat, a wcześniej dziesiątek lat ćwiczeń, ile czasu potrzeba na rzeczywiste wyrwanie się z sieci iluzji?

To jest misterna, niezwykle realistyczna rzeźba wykonana z jednego bloku marmuru. Jej tytuł w wolnym tłumaczeniu brzmi „Uwolnienie z iluzji”. Włoski artysta, Francesco Queirolo wykonywał ją przez siedem lat, do 1759 roku.
Jeśli wyrzeźbienie takiego przedstawienia wymaga 7 lat, a wcześniej dziesiątek lat ćwiczeń, ile czasu potrzeba na rzeczywiste wyrwanie się z sieci iluzji?
... See MoreSee Less

BUDDA i Jego Szlachetna Ośmioraka Ścieżka

Potrzeba przypomnienia tej esencji nauk Buddy Sakjamuniego przyszła do mnie pod wpływem licznych postów uduchowionych osób. Pozwalam sobie przytoczyć 2,5-tysiącletnią naukę dla dobra tych fejsbookowych głosicieli różnych prawd i objawień, jak i czytelników, żeby dać punkt oparcia w rozpoznaniu tego, co dobre:

Właściwy Pogląd – jest to poznanie Czterech Szlachetnych Prawd, z których jedną jest ośmiostopniowa ścieżka.

Właściwe Postanowienie – to postanowienie wyrzeczenia się złej woli i odstąpienie od wyrządzania wszelkiej krzywdy.

Właściwe Słowo – to powstrzymanie się od kłamstwa, od mowy powodującej nieporozumienia między ludźmi („dzielącej” mowy), mowy obelżywej, pustego gadania.

Właściwy Czyn – to powstrzymanie się od zabijania, od kradzieży, od nieskromności.

Właściwe Zarobkowanie – to powstrzymywanie się od zarobkowania przynoszącego szkodę innym istotom, takiego jak: handel bronią, żywymi istotami, odurzającymi napojami, trucizną, od rybołówstwa, rzeźnictwa, wojskowości, fałszu, zdrady, przepowiadania przyszłości, oszustwa, wykorzystywania itp. 

Właściwy Wysiłek – to intencje i wysiłek, które nie pozwalają na powstawanie złych właściwości mentalnych, a pozwalają na powstanie dobrych. 

Właściwa Uważność – zachowanie uważności we wszystkim, co się przedsięwzięło. 

Właściwa Medytacja – dążenie do osiągania stanów, w których znika „ego”.

Dla dobra wszystkich istot.
OM.
✨🔥✨

BUDDA i Jego Szlachetna Ośmioraka Ścieżka

Potrzeba przypomnienia tej esencji nauk Buddy Sakjamuniego przyszła do mnie pod wpływem licznych postów uduchowionych osób. Pozwalam sobie przytoczyć 2,5-tysiącletnią naukę dla dobra tych fejsbookowych głosicieli różnych prawd i objawień, jak i czytelników, żeby dać punkt oparcia w rozpoznaniu tego, co dobre:

Właściwy Pogląd – jest to poznanie Czterech Szlachetnych Prawd, z których jedną jest ośmiostopniowa ścieżka.

Właściwe Postanowienie – to postanowienie wyrzeczenia się złej woli i odstąpienie od wyrządzania wszelkiej krzywdy.

Właściwe Słowo – to powstrzymanie się od kłamstwa, od mowy powodującej nieporozumienia między ludźmi („dzielącej” mowy), mowy obelżywej, pustego gadania.

Właściwy Czyn – to powstrzymanie się od zabijania, od kradzieży, od nieskromności.

Właściwe Zarobkowanie – to powstrzymywanie się od zarobkowania przynoszącego szkodę innym istotom, takiego jak: handel bronią, żywymi istotami, odurzającymi napojami, trucizną, od rybołówstwa, rzeźnictwa, wojskowości, fałszu, zdrady, przepowiadania przyszłości, oszustwa, wykorzystywania itp.

Właściwy Wysiłek – to intencje i wysiłek, które nie pozwalają na powstawanie złych właściwości mentalnych, a pozwalają na powstanie dobrych.

Właściwa Uważność – zachowanie uważności we wszystkim, co się przedsięwzięło.

Właściwa Medytacja – dążenie do osiągania stanów, w których znika „ego”.

Dla dobra wszystkich istot.
OM.
✨🔥✨
... See MoreSee Less

Comment on Facebook

Brzmi cudnie ❤️

Super. Dodam ze cztery szlachetne prawdy to precyzyjnie Prawda o istnieniu cierpienia O przyczynie cieepienia O koncu cierpienia O drodze do konca cierpienia

KUNDALINI
C z y m    j e s t    W ą ż

Jak Joseph Campbell udokumentował w swojej książce „The Inner Reaches of Outer Space” siła, którą Tantrycy nazywają Kundalini, była przedstawiona jako wąż w wielu kulturach świata, w tym sumeryjskiej, chińskiej, staroirlandzkiej, azteckiej i greckiej (kaduceusz). Obrazy Kundalini jako Węża Mocy głównie odzwierciedlają Jej moc przywiązywania do iluzji, Mai.

Tak długo jak ahamkara (ego) dominuje w tobie, Kundalini istnieje dla ciebie jako wąż. Po przebudzeniu i opanowaniu Kundalini, zabójczy wcześniej wąż staje się opiekunem. Węże są zazwyczaj trujące i tak długo jak twoje ego, które jest fragmentem Kundalini Shakti, utożsamia się z twoim ciałem i twoją ograniczoną osobowością, będziesz pełen trucizny samsary, która jest trucizną samolubstwa. Gdy Kundalini uwolni się od wszelkich ograniczeń, ta trucizna przekształca się w Amritę, nektar nieśmiertelności. Religia jinów mówi o Dwudziestu Czterech Tirthanharach, czyli „Twórcach Przejść”. Tirthankara to ten, którego Kundalini z powodzeniem przeszła przez wszystkie Sześć Czaker (24 = 2 + 4), który przepłynął rzekę samsary, przeszedł z niedoskonałości do doskonałości, na drugi brzeg istnienia.

W ikonografii jinów niektórzy Tirthankarowie są przedstawiani z wężem osłaniającym ich głowy. Ten wąż jest symbolem Kundalini, a fakt, że jest nad ich głowami, pokazuje, że ich Kundalini weszła do Sahasrary. Wąż działa jako parasol dla Tirthankara; tutaj parasol oznacza ochronę. Takie istoty są chronione przed „zanieczyszczeniem” ze względu na ich w pełni obudzoną Kundalini. Wąż nad głową Tirthankara napełnił tego Tirthankarę Amritą i jeśli pójdziesz za jego przykładem, możesz uzyskać tę samą Amritę, a także błogość Nirvikalpa Samadhi. 

Czasami przedstawia się również Buddę z wężem -znaczenie jest takie samo. A Wisznu oczywiście śpi na Shesha Naga, Kosmicznym Wężu. Mimo, że wąż jest uważany za demoniczny w głównym nurcie tradycji judeochrześcijańskiej, gnostycy wierzyli, że wąż w Rajskim Ogrodzie próbował uwolnić Adama i Ewę od więzów z ograniczającym bogiem-światem i dać im wiedzę o świecie Absolutnym. Ponieważ samodzielne utożsamienie Kundalini z materią jest niezbędne dla wcielenego życia, Adam i Ewa musieli najpierw opuścić Ogród Eden, aby ostatecznie świadomie powrócić do doskonałego stanu.

Sam Jezus posługiwał się obrazami węża, gdy w rozmowie z Nikodemem (Jan 3:14) porównał Siebie do brązowego węża wzniesionego przez Mojżesza na pustyni (Księga Liczb 21:5-9), a książka Campbella reprodukuje uderzający obraz, prawdopodobnie pochodzący z tradycji „ofickiej” (ophis = wąż w języku greckim), Chrystusa-jako-Węża na krzyżu otoczony przez dwóch złodziei. Wydaje się uzasadnione zauważenie analogii między tym obrazem, a układem energetycznym człowieka, czyli centralnej Sushumny, wypełnionej Shakti, otoczonej przez Chandra i Surya Nadis.

Inna implikacja Kundalini jako węża: tak długo jak Ona śpi, ty i twoja tymczasowa osobowość możecie pozostać w ignorancji i zdrowiu, ale gdy raz obudzisz Ją ze snu, musisz albo strawić Jej jad, albo umrzeć, nie ma innej alternatywy. Tylko jeśli jesteś gotów/a na taki wstrząs jak Mojżesz, przetrwasz Ją. W Biblii mówi się, że kapłan wchodził raz w roku do Świętego z Świętych w Świątyni Salomona w Jerozolimie, z dzwonkami na obrzeżach swojej szaty i liną związaną za jedną nogą. Niekonsekrowany lub niegodny kapłan nie przeżyłby-dzwonki świadczyłyby o tej katastrofie, a jego ciało zostałoby potem wyciągnięte za pomocą liny. Niektórzy powiedzieliby, że Bóg go zabił, podczas gdy w rzeczywistości zabił sam siebie, wlewając Shakti Boga do jego nieprzygotowanego układu nerwowego.

Źródło: Campbell, Svoboda, Vimalananda
✨🔥🙏🏻🔥✨

KUNDALINI
C z y m j e s t W ą ż

Jak Joseph Campbell udokumentował w swojej książce „The Inner Reaches of Outer Space” siła, którą Tantrycy nazywają Kundalini, była przedstawiona jako wąż w wielu kulturach świata, w tym sumeryjskiej, chińskiej, staroirlandzkiej, azteckiej i greckiej (kaduceusz). Obrazy Kundalini jako Węża Mocy głównie odzwierciedlają Jej moc przywiązywania do iluzji, Mai.

Tak długo jak ahamkara (ego) dominuje w tobie, Kundalini istnieje dla ciebie jako wąż. Po przebudzeniu i opanowaniu Kundalini, zabójczy wcześniej wąż staje się opiekunem. Węże są zazwyczaj trujące i tak długo jak twoje ego, które jest fragmentem Kundalini Shakti, utożsamia się z twoim ciałem i twoją ograniczoną osobowością, będziesz pełen trucizny samsary, która jest trucizną samolubstwa. Gdy Kundalini uwolni się od wszelkich ograniczeń, ta trucizna przekształca się w Amritę, nektar nieśmiertelności. Religia jinów mówi o Dwudziestu Czterech Tirthanharach, czyli „Twórcach Przejść”. Tirthankara to ten, którego Kundalini z powodzeniem przeszła przez wszystkie Sześć Czaker (24 = 2 + 4), który przepłynął rzekę samsary, przeszedł z niedoskonałości do doskonałości, na drugi brzeg istnienia.

W ikonografii jinów niektórzy Tirthankarowie są przedstawiani z wężem osłaniającym ich głowy. Ten wąż jest symbolem Kundalini, a fakt, że jest nad ich głowami, pokazuje, że ich Kundalini weszła do Sahasrary. Wąż działa jako parasol dla Tirthankara; tutaj parasol oznacza ochronę. Takie istoty są chronione przed „zanieczyszczeniem” ze względu na ich w pełni obudzoną Kundalini. Wąż nad głową Tirthankara napełnił tego Tirthankarę Amritą i jeśli pójdziesz za jego przykładem, możesz uzyskać tę samą Amritę, a także błogość Nirvikalpa Samadhi.

Czasami przedstawia się również Buddę z wężem -znaczenie jest takie samo. A Wisznu oczywiście śpi na Shesha Naga, Kosmicznym Wężu. Mimo, że wąż jest uważany za demoniczny w głównym nurcie tradycji judeochrześcijańskiej, gnostycy wierzyli, że wąż w Rajskim Ogrodzie próbował uwolnić Adama i Ewę od więzów z ograniczającym bogiem-światem i dać im wiedzę o świecie Absolutnym. Ponieważ samodzielne utożsamienie Kundalini z materią jest niezbędne dla wcielenego życia, Adam i Ewa musieli najpierw opuścić Ogród Eden, aby ostatecznie świadomie powrócić do doskonałego stanu.

Sam Jezus posługiwał się obrazami węża, gdy w rozmowie z Nikodemem (Jan 3:14) porównał Siebie do brązowego węża wzniesionego przez Mojżesza na pustyni (Księga Liczb 21:5-9), a książka Campbella reprodukuje uderzający obraz, prawdopodobnie pochodzący z tradycji „ofickiej” (ophis = wąż w języku greckim), Chrystusa-jako-Węża na krzyżu otoczony przez dwóch złodziei. Wydaje się uzasadnione zauważenie analogii między tym obrazem, a układem energetycznym człowieka, czyli centralnej Sushumny, wypełnionej Shakti, otoczonej przez Chandra i Surya Nadis.

Inna implikacja Kundalini jako węża: tak długo jak Ona śpi, ty i twoja tymczasowa osobowość możecie pozostać w ignorancji i zdrowiu, ale gdy raz obudzisz Ją ze snu, musisz albo strawić Jej jad, albo umrzeć, nie ma innej alternatywy. Tylko jeśli jesteś gotów/a na taki wstrząs jak Mojżesz, przetrwasz Ją. W Biblii mówi się, że kapłan wchodził raz w roku do Świętego z Świętych w Świątyni Salomona w Jerozolimie, z dzwonkami na obrzeżach swojej szaty i liną związaną za jedną nogą. Niekonsekrowany lub niegodny kapłan nie przeżyłby-dzwonki świadczyłyby o tej katastrofie, a jego ciało zostałoby potem wyciągnięte za pomocą liny. Niektórzy powiedzieliby, że Bóg go zabił, podczas gdy w rzeczywistości zabił sam siebie, wlewając Shakti Boga do jego nieprzygotowanego układu nerwowego.

Źródło: Campbell, Svoboda, Vimalananda
✨🔥🙏🏻🔥✨
... See MoreSee Less

DZIŚ O OBIETNICY ”UWOLNIENIA TRAUMY” w graficznym podsumowaniu punkjoginki. 
Jeśli potrzebujesz dowiedzieć się więcej o traumie, polecam wiedzę przekazywaną przez Kamilę Karpińską, m.in. na jej kanale na YT: https://youtube.com/@stresoterapia?si=SN8yg-lQ12F9_Jbm

Z serii „nie dajmy się wkręcać”.

DZIŚ O OBIETNICY ”UWOLNIENIA TRAUMY” w graficznym podsumowaniu punkjoginki.
Jeśli potrzebujesz dowiedzieć się więcej o traumie, polecam wiedzę przekazywaną przez Kamilę Karpińską, m.in. na jej kanale na YT: youtube.com/@stresoterapia?si=SN8yg-lQ12F9_Jbm

Z serii „nie dajmy się wkręcać”.
... See MoreSee Less

KUNDALINI
d l a   z a i n t r e s o w a n y c h   
j e j   p r z e b u d z e n i e m

opisana przez słynnego tantryka
Sri Vimalanandę
✨🙏🏻✨

Kundalini Shakti nazywam ego. Możliwość samoidentyfikacji, traktowania czegoś jako części samego siebie, to ego. Dopóki Shakti Kundalini identyfikuje się z ciałem, pozostaje uśpiona. Gdy się obudzi, szuka swojego partnera: Shivy, fragmentu wszechświata bez którego jednostka nie może istnieć. Gdy się połączą, to koniec -gra się skończyła. To coś w rodzaju elektronu, który znajduje swój proton i łączy się z nim. Rishisi, którzy są jedynymi istotami w naszym wszechświecie, które mogą podróżować do słońca, mają pełną moc Shakti Kundalini do swojej dyspozycji. Mogą dotrzeć do słońca natychmiast, gdy tylko zechcą, dzięki Jej niesamowitej mocy. Czy znasz prędkość Kundalini Shakti? Jest niemierzalna, ale skoro Rishisi mogą podróżować z tego miejsca do słońca w mniej niż jedną sekundę, jej prędkość musi wynosić ponad sto milionów mil na sekundę. Tak, byłem na studiach i mam kilka tytułów naukowych, więc wiem o prędkości światła, ale nie ma niczego szybszego od prędkości myśli. 

Kundalini Shakti jest najwyższym możliwym wyrazem woli jednostki. Gdy oczyścisz swoją wolę tak całkowicie, że może być skierowana na pojedynczy obiekt - spójną, niczym wiązka lasera - wtedy Kundalini Shakti działa w tobie, ale nie wcześniej. Cokolwiek podróżuje tak szybko, musi mieć ogromną siłę, a bardzo niewielu ludzi potrafi poradzić sobie z taką mocą. 

Dlatego tak bardzo się denerwuję, gdy czytam o tych wszystkich ludziach w Ameryce, którzy twierdzą, że ich własne Kundalini zostały obudzone bezboleśnie, lub że rozbudzają Kundalini wszystkich i każdego bez wysiłku. Nie oczekuj ode mnie, żebym uwierzył w takie bzdury. Gdyby tak było, cała Ameryka dawno by się zlała z nieskończonością. 

Dlaczego jestem tak oburzony? Ponieważ zwykła osoba może w najlepszym przypadku, po długich wyrzeczeniach, stać się zdolna do częściowej tożsamości z wszechświatem lub z bóstwem. Gdy ta tożsamość staje się doskonała, ego traci wszelkie pojęcie o indywidualności i wszelki kontakt z ciałem, które wtedy się rozpada. Gdy stracisz zdolność do identyfikacji z niedoskonałością, jak będziesz mógł nadal istnieć w naszym niedoskonałym świecie? 

Wszyscy swami i sadhu, którzy teraz mówią o przebudzeniu Kundalini, tak naprawdę mówią o Jej częściowym obudzeniu -czy zdają sobie z tego sprawę, czy nie. Możesz przypadkowo obudzić swoją Kundalini częściowo lub jakiś święty człowiek może częściowo ją obudzić dla ciebie, ale to nie jest koniec; to dopiero początek. Dlatego tylu adeptów zbłądziło.

W zwykłej osobie ego przebywa na dolnym końcu rdzenia kręgowego, ponieważ grawitacja ma nad nim pełną władzę. Dopóki leży tam śpiąc, osoba pozostaje w niewiedzy. Jeśli chcesz uwolnić ego od jego ograniczeń, musisz stworzyć w swoim ciele siłę przeciwdziałającą sile grawitacji; można to zrobić tylko poprzez ciężkie wyrzeczenia. Celem wszystkich praktyk duchowych we wszystkich religiach jest uwolnienie ego od jego tożsamości z ograniczoną osobowością, aby mogło ponownie zjednoczyć się ze swoją wieczną osobowością.

Niezależnie od tego, czy robisz to powoli czy szybko, musisz oderwać swoje ego od swoich nerwów podczas praktyk Kundalini Jogi i to będzie prawdziwy szok dla twojego organizmu. Ego tak mocno trzyma się ciała, że dla większości ludzi jest to niemożliwe. W rzeczywistości, niektórzy umierają z wstrząsu, gdy Kundalini się przebudza, a inni stają się poważnie chorzy. Bezwzględne obudzenie Kundalini jest bardzo niebezpieczne. Każdy jest skazany na śmierć, oczywiście, ale umierać zdezorientowanym w bólu i strachu zrujnuje twoje szanse na dobre odrodzenie. 

Jeśli twój układ nerwowy jest silny, może wytrzymać dużo shakti. Zanim się rozpadnie, dlatego są wymagane wyrzeczenia i pokuty. Jeśli wykonasz praktyki, które twój guru ci zaleca i opanujesz swój język oraz swoje narządy płciowe, możesz stworzyć nerwy ze stali. Przepraszam, ale jeśli myślisz, że możesz odważyć się obudzić Kundalini i przetrwać, żyjąc w ciele, które osłabione jest rozwiązłością, to żyjesz w raju głupców. Jak myślisz, dlaczego Mojżesz był w stanie wytrzymać swoje doświadczenie spotkania z Bogiem? Tylko dlatego, że odbył długie pokuty. Mojżesz opisał krzew, który płonął, ale się nie palił. Ten krzew to był jego własny mózg i układ nerwowy, zapalony przez Boga.

Kundalini została opisana jako vidyut lata, „błyskawicowe pnącza”. Pomyśl, jak pnącza przylegają do drzewa, a potem pomyśl o tym pnączu jako o uderzeniu pioruna, piorunie o miliardach woltów energii, który roztrzaskałby lub spaliłby każde zwykłe drzewo lub krzew. Ale Mojżesz był przeznaczony do wielkości i jego nerwy, choć bardzo napięte, były w stanie wytrzymać nagły przypływ czystej świadomości, jaką Bóg go obdarzył. Jak niewielu jest w stanie to zrobić! 

Gdybyś tylko na chwilę mógł doświadczyć mocy w pełni obudzonej Kundalini Shakti, wiedziałbyś, jakie bzdury wypisują ci fałszywi jogini, którzy mówią, że Kundalini można poczuć jako dziwne uczucie w kręgosłupie lub jako chłodny wiatr na dłoni. Dziwne uczucie, do licha! 

A kontrolowanie Kundalini -myślisz, że to jakiś żart? Nigdy! Dla zwykłego człowieka kontrolowanie Kundalini jest niemożliwe lub prawie niemożliwe. Tylko nieśmiertelni mogą właściwie ją kontrolować. Nie, podnoszenie Kundalini w niekontrolowany sposób nie jest odpowiedzią. Nie stajesz się oświeconym, ani joginem tylko dlatego, że twoja Kundalini jest obudzona. Istnieje duży potencjał nadużycia tej mocy. Dopóki rośnie, jest w porządku, ale gdy spada, spada jak piorun. Jak w Biblii, gdzie Jezus mówi: „Widziałem szatana upadającego jak błyskawica z nieba”. Tak. Jezus mówił o diable niekontrolowanego ego, który kusi nas do oddawania się przyjemnościom świeckiego świata. Czy życie w świeckim świecie to nie jest prawdziwe piekło? I to jest niekończąca się męka, ponieważ wciąż na nowo się w nim rodzimy. Aby wydostać się z tej niedi, musisz podnieść swoją Kundalini w kontrolowany sposób.

✨🔥✨

KUNDALINI
d l a z a i n t r e s o w a n y c h
j e j p r z e b u d z e n i e m

opisana przez słynnego tantryka
Sri Vimalanandę
✨🙏🏻✨

Kundalini Shakti nazywam ego. Możliwość samoidentyfikacji, traktowania czegoś jako części samego siebie, to ego. Dopóki Shakti Kundalini identyfikuje się z ciałem, pozostaje uśpiona. Gdy się obudzi, szuka swojego partnera: Shivy, fragmentu wszechświata bez którego jednostka nie może istnieć. Gdy się połączą, to koniec -gra się skończyła. To coś w rodzaju elektronu, który znajduje swój proton i łączy się z nim. Rishisi, którzy są jedynymi istotami w naszym wszechświecie, które mogą podróżować do słońca, mają pełną moc Shakti Kundalini do swojej dyspozycji. Mogą dotrzeć do słońca natychmiast, gdy tylko zechcą, dzięki Jej niesamowitej mocy. Czy znasz prędkość Kundalini Shakti? Jest niemierzalna, ale skoro Rishisi mogą podróżować z tego miejsca do słońca w mniej niż jedną sekundę, jej prędkość musi wynosić ponad sto milionów mil na sekundę. Tak, byłem na studiach i mam kilka tytułów naukowych, więc wiem o prędkości światła, ale nie ma niczego szybszego od prędkości myśli.

Kundalini Shakti jest najwyższym możliwym wyrazem woli jednostki. Gdy oczyścisz swoją wolę tak całkowicie, że może być skierowana na pojedynczy obiekt - spójną, niczym wiązka lasera - wtedy Kundalini Shakti działa w tobie, ale nie wcześniej. Cokolwiek podróżuje tak szybko, musi mieć ogromną siłę, a bardzo niewielu ludzi potrafi poradzić sobie z taką mocą.

Dlatego tak bardzo się denerwuję, gdy czytam o tych wszystkich ludziach w Ameryce, którzy twierdzą, że ich własne Kundalini zostały obudzone bezboleśnie, lub że rozbudzają Kundalini wszystkich i każdego bez wysiłku. Nie oczekuj ode mnie, żebym uwierzył w takie bzdury. Gdyby tak było, cała Ameryka dawno by się zlała z nieskończonością.

Dlaczego jestem tak oburzony? Ponieważ zwykła osoba może w najlepszym przypadku, po długich wyrzeczeniach, stać się zdolna do częściowej tożsamości z wszechświatem lub z bóstwem. Gdy ta tożsamość staje się doskonała, ego traci wszelkie pojęcie o indywidualności i wszelki kontakt z ciałem, które wtedy się rozpada. Gdy stracisz zdolność do identyfikacji z niedoskonałością, jak będziesz mógł nadal istnieć w naszym niedoskonałym świecie?

Wszyscy swami i sadhu, którzy teraz mówią o przebudzeniu Kundalini, tak naprawdę mówią o Jej częściowym obudzeniu -czy zdają sobie z tego sprawę, czy nie. Możesz przypadkowo obudzić swoją Kundalini częściowo lub jakiś święty człowiek może częściowo ją obudzić dla ciebie, ale to nie jest koniec; to dopiero początek. Dlatego tylu adeptów zbłądziło.

W zwykłej osobie ego przebywa na dolnym końcu rdzenia kręgowego, ponieważ grawitacja ma nad nim pełną władzę. Dopóki leży tam śpiąc, osoba pozostaje w niewiedzy. Jeśli chcesz uwolnić ego od jego ograniczeń, musisz stworzyć w swoim ciele siłę przeciwdziałającą sile grawitacji; można to zrobić tylko poprzez ciężkie wyrzeczenia. Celem wszystkich praktyk duchowych we wszystkich religiach jest uwolnienie ego od jego tożsamości z ograniczoną osobowością, aby mogło ponownie zjednoczyć się ze swoją wieczną osobowością.

Niezależnie od tego, czy robisz to powoli czy szybko, musisz oderwać swoje ego od swoich nerwów podczas praktyk Kundalini Jogi i to będzie prawdziwy szok dla twojego organizmu. Ego tak mocno trzyma się ciała, że dla większości ludzi jest to niemożliwe. W rzeczywistości, niektórzy umierają z wstrząsu, gdy Kundalini się przebudza, a inni stają się poważnie chorzy. Bezwzględne obudzenie Kundalini jest bardzo niebezpieczne. Każdy jest skazany na śmierć, oczywiście, ale umierać zdezorientowanym w bólu i strachu zrujnuje twoje szanse na dobre odrodzenie.

Jeśli twój układ nerwowy jest silny, może wytrzymać dużo shakti. Zanim się rozpadnie, dlatego są wymagane wyrzeczenia i pokuty. Jeśli wykonasz praktyki, które twój guru ci zaleca i opanujesz swój język oraz swoje narządy płciowe, możesz stworzyć nerwy ze stali. Przepraszam, ale jeśli myślisz, że możesz odważyć się obudzić Kundalini i przetrwać, żyjąc w ciele, które osłabione jest rozwiązłością, to żyjesz w raju głupców. Jak myślisz, dlaczego Mojżesz był w stanie wytrzymać swoje doświadczenie spotkania z Bogiem? Tylko dlatego, że odbył długie pokuty. Mojżesz opisał krzew, który płonął, ale się nie palił. Ten krzew to był jego własny mózg i układ nerwowy, zapalony przez Boga.

Kundalini została opisana jako vidyut lata, „błyskawicowe pnącza”. Pomyśl, jak pnącza przylegają do drzewa, a potem pomyśl o tym pnączu jako o uderzeniu pioruna, piorunie o miliardach woltów energii, który roztrzaskałby lub spaliłby każde zwykłe drzewo lub krzew. Ale Mojżesz był przeznaczony do wielkości i jego nerwy, choć bardzo napięte, były w stanie wytrzymać nagły przypływ czystej świadomości, jaką Bóg go obdarzył. Jak niewielu jest w stanie to zrobić!

Gdybyś tylko na chwilę mógł doświadczyć mocy w pełni obudzonej Kundalini Shakti, wiedziałbyś, jakie bzdury wypisują ci fałszywi jogini, którzy mówią, że Kundalini można poczuć jako dziwne uczucie w kręgosłupie lub jako chłodny wiatr na dłoni. Dziwne uczucie, do licha!

A kontrolowanie Kundalini -myślisz, że to jakiś żart? Nigdy! Dla zwykłego człowieka kontrolowanie Kundalini jest niemożliwe lub prawie niemożliwe. Tylko nieśmiertelni mogą właściwie ją kontrolować. Nie, podnoszenie Kundalini w niekontrolowany sposób nie jest odpowiedzią. Nie stajesz się oświeconym, ani joginem tylko dlatego, że twoja Kundalini jest obudzona. Istnieje duży potencjał nadużycia tej mocy. Dopóki rośnie, jest w porządku, ale gdy spada, spada jak piorun. Jak w Biblii, gdzie Jezus mówi: „Widziałem szatana upadającego jak błyskawica z nieba”. Tak. Jezus mówił o diable niekontrolowanego ego, który kusi nas do oddawania się przyjemnościom świeckiego świata. Czy życie w świeckim świecie to nie jest prawdziwe piekło? I to jest niekończąca się męka, ponieważ wciąż na nowo się w nim rodzimy. Aby wydostać się z tej niedi, musisz podnieść swoją Kundalini w kontrolowany sposób.

✨🔥✨
... See MoreSee Less

Comment on Facebook

Fantastyczny tekst! Dzięki!

Sri Vimalananda (ścieżka tantryczna lewej ręki)
✨🙏🏻✨

Pamiętaj, że podstawową cechą ognia jest spalanie. Czy wiesz, że ogień, który jest w języku, spala wszystko, co wypowiada? To oznacza, że powinieneś zawsze wyznawać wszelkie złe uczynki, które popełniasz. To cię uwolni od nich, zostaną spalone. 
I nigdy nie powinieneś mówić o dobrych uczynkach, których dokonujesz, ani o swoich doświadczeniach duchowych, ponieważ w przeciwnym razie zostaną zniszczone równie pewnie. 
Niestety to Kali Yuga i większość ludzi robi dokładnie odwrotnie. Chowają swoje grzechy głęboko w sercach, gdzie nie mogą być oczyśczone, a przed każdym chwalą się swoimi osiągnięciami i duchowymi sukcesami. Nie muszę ci przypominać, co by się stało, gdybyś powiedział komukolwiek, jaką mantrę powtarzasz.”

Sri Vimalananda (ścieżka tantryczna lewej ręki)
✨🙏🏻✨

"Pamiętaj, że podstawową cechą ognia jest spalanie. Czy wiesz, że ogień, który jest w języku, spala wszystko, co wypowiada? To oznacza, że powinieneś zawsze wyznawać wszelkie złe uczynki, które popełniasz. To cię uwolni od nich, zostaną spalone.
I nigdy nie powinieneś mówić o dobrych uczynkach, których dokonujesz, ani o swoich doświadczeniach duchowych, ponieważ w przeciwnym razie zostaną zniszczone równie pewnie.
Niestety to Kali Yuga i większość ludzi robi dokładnie odwrotnie. Chowają swoje grzechy głęboko w sercach, gdzie nie mogą być oczyśczone, a przed każdym chwalą się swoimi osiągnięciami i duchowymi sukcesami. Nie muszę ci przypominać, co by się stało, gdybyś powiedział komukolwiek, jaką mantrę powtarzasz.”
... See MoreSee Less

Comment on Facebook

Kurde! Dziękuję. Ja robię to i to! Ale poczułam, że niedobrze mówić o swych dokonania właśnie... I Jezus słynny o tym też mówił.

DUCHOWOŚĆ

GDZIE SZUKAĆ „ŚRODKA”, MIEJSCA PRZEJŚCIA MIĘDZY ŚWIATAMI? 
CO JEST ISTOTNE? 

Txt: M. Eliade

„Cały szereg mitów, symboli i rytuałów zgodnie podkreśla, że niełatwo dotrzeć do „środka”, a jednocześnie wiele z nich zwraca uwagę na to, że środek ten leży w zasięgu ręki. I tak, pielgrzymka do miejsca świętego jest trudna, lecz każde pójście do świątyni stanowi pewien rodzaj pielgrzymki. Drzewo Kosmiczne, z jednej strony jest niedosiężne, z drugiej zaś - może się znajdować w pierwszej z brzegu jurcie. Szlak wiodący do „środka” najeżony jest przeszkodami, ale każde miasto, każda świątynia, każde domostwo znajduje się w Środku Świata. Cierpienia i „próby”, na jakie wystawiono Ulissesa, są zdumiewające, a mimo to najzwyklejszy powrót do domu „wart jest” powrotu Ulissesa do Itaki. Wszystko to zdaje się dowodzić, że człowiek może żyć tylko w przestrzeni uświęconej, w „środku. Dają się tu wszakże wyodrębnić dwie grupy tradycji; w pierwszej z nich znajduje odbicie pragnienie człowieka, by bez wysiłku znaleźć się w „Środku Świata”, gdy tymczasem w drugiej nacisk położony zostaje na trudności i - w rezultacie - na zasługi związane z dotarciem do niego. Nie interesuje nas teraz rekonstruowanie historii obu tych tradycji. Prawdą jest, że pierwsza z nich, tradycja „łatwizny”- pozwalająca na stworzenie „środka” w każdym domu - jako niezwykle rozpowszechniona, uchodzić może za bardziej męczącą. Pozwala ona uwydatnić pewną sytuację ludzką, którą moglibyśmy nazwać tęsknotą za rajem. Przez pojęcie to rozumiemy pragnienie bycia, stale i bez wysiłku, w Środku Świata, w sercu rzeczywistości i pragnienie naturalnego przekraczania kondycji ludzkiej, a także powrotu do kondycji boskiej, czyli- jak powiedziałby chrześcijanin - do stanu przed upadkiem.

Zanim zakończymy ten wywód, chcielibyśmy odwołać się do pewnego europejskiego mitu, który - choć nie dotyczy bezpośrednio symboliki i rytuałów Środka - pozwala usytuować go w ramach szerszej jeszcze symboliki. Chodzi o pewien wątek legendy o Parsifalu i Królu-Rybaku. Jak pamiętamy, stary Król znający sekret Graala, złożony był ciężką, tajemniczą niemocą. Cierpiał zresztą nie tylko on - wszystko wokół niego rozkładało się i niszczało: zamek, wieże, ogrody; zwierzęta przestały się rozmnażać, drzewa nie wydawały owocu, źródła wyschły. Wielu lekarzy próbowało leczyć Króla-Rybaka, nie przynosiło to jednak najmniejszego skutku. Dzień i noc przybywali rycerze, a wszyscy zaczynali swe odwiedziny od pytania o zdrowie Króla. Tylko jeden z nich, ubogi, nieznany, trochę nawet śmieszny pozwolił sobie zlekceważyć ceremoniał i reguły dobrego wychowania. Był to Parsifal. Nie dbając o dworskie zwyczaje, podążył śmiało w stronę Króla i podchodząc do niego, bez ogródek zapytał: „Gdzie jest Graal?”. Ledwie wybrzmiały te słowa, wszystko się zmienia: Król podnosi się z łoża boleści, rzeki i fontanny zaczynają płynąć na nowo, odradza się roślinność, zamek cudem odzyskuje dawną świetność. Kilka zaledwie słów Parsifala wystarczyło, by odrodziła się cała Natura. Ale tych kilka słów to podstawowe pytanie, jedyny problem naprawdę godny uwagi, i to nie tylko z punktu widzenia Króla, ale i całego Kosmosu: gdzie znajduje się to, co rzeczywiste par excellence, sacrum, Środek życia i źródło nieśmiertelności? Gdzie znajdował się Święty Graal? Nikomu przed Parsifalem nie przyszło do głowy, by zadać to zasadnicze pytanie, świat chylił się więc ku upadkowi z powodu tej metafizycznej i religijnej obojętności, z powodu braku wyobraźni i tęsknoty za rzeczywistością. Ten niewielki fragment ważkiego europejskiego mitu pokazuje nam przynajmniej jedną nieznaną stronę symboliki środka: nie tylko istnieje głęboki związek między życiem wszechświata a zbawieniem człowieka, ale wystarczy postawić problem zbawienia człowieka, jako problem centralny, jedyny, aby życie kosmiczne uległo odnowieniu. Albowiem jakże często śmierć - co zdaje się pokazywać ten okruch mitu - stanowi po prostu skutek naszego zobojętnienia wobec nieśmiertelności.”

DUCHOWOŚĆ

GDZIE SZUKAĆ „ŚRODKA”, MIEJSCA PRZEJŚCIA MIĘDZY ŚWIATAMI?
CO JEST ISTOTNE?

Txt: M. Eliade

„Cały szereg mitów, symboli i rytuałów zgodnie podkreśla, że niełatwo dotrzeć do „środka”, a jednocześnie wiele z nich zwraca uwagę na to, że środek ten leży w zasięgu ręki. I tak, pielgrzymka do miejsca świętego jest trudna, lecz każde pójście do świątyni stanowi pewien rodzaj pielgrzymki. Drzewo Kosmiczne, z jednej strony jest niedosiężne, z drugiej zaś - może się znajdować w pierwszej z brzegu jurcie. Szlak wiodący do „środka” najeżony jest przeszkodami, ale każde miasto, każda świątynia, każde domostwo znajduje się w Środku Świata. Cierpienia i „próby”, na jakie wystawiono Ulissesa, są zdumiewające, a mimo to najzwyklejszy powrót do domu „wart jest” powrotu Ulissesa do Itaki. Wszystko to zdaje się dowodzić, że człowiek może żyć tylko w przestrzeni uświęconej, w „środku". Dają się tu wszakże wyodrębnić dwie grupy tradycji; w pierwszej z nich znajduje odbicie pragnienie człowieka, by bez wysiłku znaleźć się w „Środku Świata”, gdy tymczasem w drugiej nacisk położony zostaje na trudności i - w rezultacie - na zasługi związane z dotarciem do niego. Nie interesuje nas teraz rekonstruowanie historii obu tych tradycji. Prawdą jest, że pierwsza z nich, tradycja „łatwizny”- pozwalająca na stworzenie „środka” w każdym domu - jako niezwykle rozpowszechniona, uchodzić może za bardziej męczącą. Pozwala ona uwydatnić pewną sytuację ludzką, którą moglibyśmy nazwać tęsknotą za rajem. Przez pojęcie to rozumiemy pragnienie bycia, stale i bez wysiłku, w Środku Świata, w sercu rzeczywistości i pragnienie naturalnego przekraczania kondycji ludzkiej, a także powrotu do kondycji boskiej, czyli- jak powiedziałby chrześcijanin - do stanu przed upadkiem.

Zanim zakończymy ten wywód, chcielibyśmy odwołać się do pewnego europejskiego mitu, który - choć nie dotyczy bezpośrednio symboliki i rytuałów Środka - pozwala usytuować go w ramach szerszej jeszcze symboliki. Chodzi o pewien wątek legendy o Parsifalu i Królu-Rybaku. Jak pamiętamy, stary Król znający sekret Graala, złożony był ciężką, tajemniczą niemocą. Cierpiał zresztą nie tylko on - wszystko wokół niego rozkładało się i niszczało: zamek, wieże, ogrody; zwierzęta przestały się rozmnażać, drzewa nie wydawały owocu, źródła wyschły. Wielu lekarzy próbowało leczyć Króla-Rybaka, nie przynosiło to jednak najmniejszego skutku. Dzień i noc przybywali rycerze, a wszyscy zaczynali swe odwiedziny od pytania o zdrowie Króla. Tylko jeden z nich, ubogi, nieznany, trochę nawet śmieszny pozwolił sobie zlekceważyć ceremoniał i reguły dobrego wychowania. Był to Parsifal. Nie dbając o dworskie zwyczaje, podążył śmiało w stronę Króla i podchodząc do niego, bez ogródek zapytał: „Gdzie jest Graal?”. Ledwie wybrzmiały te słowa, wszystko się zmienia: Król podnosi się z łoża boleści, rzeki i fontanny zaczynają płynąć na nowo, odradza się roślinność, zamek cudem odzyskuje dawną świetność. Kilka zaledwie słów Parsifala wystarczyło, by odrodziła się cała Natura. Ale tych kilka słów to podstawowe pytanie, jedyny problem naprawdę godny uwagi, i to nie tylko z punktu widzenia Króla, ale i całego Kosmosu: gdzie znajduje się to, co rzeczywiste par excellence, sacrum, Środek życia i źródło nieśmiertelności? Gdzie znajdował się Święty Graal? Nikomu przed Parsifalem nie przyszło do głowy, by zadać to zasadnicze pytanie, świat chylił się więc ku upadkowi z powodu tej metafizycznej i religijnej obojętności, z powodu braku wyobraźni i tęsknoty za rzeczywistością. Ten niewielki fragment ważkiego europejskiego mitu pokazuje nam przynajmniej jedną nieznaną stronę symboliki środka: nie tylko istnieje głęboki związek między życiem wszechświata a zbawieniem człowieka, ale wystarczy postawić problem zbawienia człowieka, jako problem centralny, jedyny, aby życie kosmiczne uległo odnowieniu. Albowiem jakże często śmierć - co zdaje się pokazywać ten okruch mitu - stanowi po prostu skutek naszego zobojętnienia wobec nieśmiertelności.”
... See MoreSee Less

ROZWÓJ DUCHOWY

Czy pójście do tarocistki, na psychoterapię, albo do masażysty jest rozwojem duchowym? Czy pojechanie na retreat jogowy, albo na tropikalną wyspę i odwiedzenie kilku świątyń to rozwój duchowy? Czy obecność na festiwalu Dreamersland lub Wibracje jest tym rozwojem? Czy jest nim freedance, śpiewanie mantr przy ognisku lub masaż misami tybetańskimi, albo warsztat neotantryczny?

Najczęściej nie jest. 

To są bardzo piękne, często mądre, a najczęściej po prostu przyjemne praktyki rozwoju osobistego. Wspierają nasze zdrowie, poszerzają pole świadomości, pozwalają na lepszy kontakt ze sobą, z ludźmi, ze światem. To są bardzo ważne i potrzebne sposoby dbania o swój dobrostan. Jesteśmy istotami duchowymi, więc każde działanie ma wymiar duchowy, co nie oznacza jednak, że prowadzi do rozwoju na planie duchowym. 

Dobrym przykładem jest prawo karmy, które znamy z wed, wyznawane w tzw. hinduizmie, a przejęte przez buddyzm. Świadomość karmy nie jest duchowością. Jest wiedzą o konstrukcji rzeczywistości. Usilne generowanie „dobrej karmy” nie jest duchowością. Jest próbą poprawienia jakości życia, działaniem interesownym. Ale już doszukiwanie się sensu mechanizmu działania prawa karmy, zrozumienie jego zasad, próba oczyszczenia się ze zmagazynowanej karmy w celu wyzwolenia -to m.in. jest duchowość. W tym samym sensie religijność i rytualizm nie jest duchowością. Szczególnie silnie odczuwamy to w Polsce, choć dotyczy to i świata buddyzmu, i braminów, jak i wszystkich innych kapłanów. Najpiękniejszy rytuał można sprowadzić do zwykłego biznesu, każdą piękną ideę ze świętej księgi można przekuć w narzędzie zniewolenia wyznawców. 

Co jest więc rozwojem duchowym? Jest nim poszukiwanie własnej, wewnętrznej transcendencji. Wewnętrznej, ponieważ nie da się tego zrobić za kogoś, albo dla kogoś. Nawet poświęcenie Jezusa za grzechy każdego człowieka nie ma większego wpływu na życie kogoś, kto ten dar odrzuci. Duchowa ścieżka jest poszukiwaniem tego, co „poza”, czyli drogi do tzw „nieba”, do wyzwolenia z samsary, czyli cyklu wcieleń, do rozpuszczenia jaźni/duszy/wyższego „ja” w całości będącej jednością, do połączenia z Bogiem (cokolwiek to oznacza). 

Co przekraczamy w tych poszukiwaniach, poza co wychodzimy? Poza siebie. Rezygnujemy z przywiązań, z najróżniejszych identyfikacji, z umilania sobie życia. To są kotwice, które utrzymują nas w kole samsary. Ścieżka duchowa jest szybszym lub wolniejszym procesem „odklejania się od rzeczywistości”, ponieważ wynika ze zrozumienia, że jest ta rzeczywistość tylko ułudą, iluzją, hologramem, symulacją -jak kto woli. A zatem rozwój duchowy w życiu wewnętrznym to np.: wyrzeczenie, asceza, czystość, post, medytacja. W życiu społecznym to: postawa służebna, bezinteresowność, współczucie, bezwarunkowa miłość do wszystkich i wszystkiego, brak przemocy w czynach i pochodzeniu spożywanego pokarmu.

Czy na tej ścieżce są pułapki? No pewnie! Na przykład jeśli podążając nią otrzymamy wgląd w zasady działania rzeczywistości, poznamy sposoby kontrolowania iluzji, możemy upaść pod naporem ogromu możliwości zaspokojenia ego. Będziemy sobie z łatwością wymanifestowywać dobrobyt, zdrowie, podróże, wielką miłość lub sławę i tym samym przywiązywać się do tejże iluzji. To trochę jak z Syzyfem, który już, już prawie dotoczył swój kamień na szczyt, ale ten osuwa się ponownie na sam dół. Ktoś taki nadal może być wspaniałym nauczycielem, przyjacielem, nieść piękne dary ducha, jednak nieubłagane prawo karmy zadziała i pozostanie ogrom długów karmicznych do spłacenia w kolejnych wcieleniach. 

Czy to oznacza, że nie można żyć lekko i szczęśliwie na ścieżce rozwoju duchowego? Pewnie wśród nieskończonej ilości możliwych wariantów rzeczywistości jest i ta opcja. Można więc wyobrazić sobie scenariusz obfitego, wręcz hedonistycznego życia, połączonego z głębokim altruizmem czy początkami medytacji. Jak mówi agora, tantryczna ścieżka lewej ręki, wszystko jest tym samym -iluzją, więc bogactwo i promiskuityzm nie uniemożliwiają wyzwolenia, tylko piekielnie je utrudniają. Warto pamiętać, że ścieżka rozwoju duchowego jest wyborem, a nie obowiązkiem. Jest też praktyką, którą można zacząć realizować w dowolnym momencie życia i w dowolnej intensywności. Wszyscy jesteśmy w pewnym sensie już wyzwoleni, czyli „zbawieni” (wierzy w to wyznawca właściwie każdej w miarę rozsądnej religii), nie wiemy jedynie czy już za tego życia. 

Drugi biegun to radykalna asceza. Życie w odosobnieniu. Wieloletnia medytacja w samotności. We współczesnej cywilizacji jest to ścieżka prawie kompletnie niedostępna. Wymaga nie tylko tak szalonego pomysłu na życie, ale również systemu obsługi -np. dostaw jedzenia. Jest to możliwe jedynie w miejscach posiadających taką tradycję, np. w Tybecie. Jest to jednak „pewniak”, bo człowiek pozbawiony wpływu otoczenia może szybciej pozbyć się przywiązań, rozpuścić ego i doznać wyzwolenia w trakcie jednego życia. Można wysnuć wniosek, że ścieżka odosobnienia, w przeciwieństwie do piekielnie trudnej „ścieżki hedonistycznej”, jest pójściem na skróty, na łatwiznę. To paradoks ukazujący, jak bardzo „dziwna” i nieoczywista jest ścieżka rozwoju duchowego.

ROZWÓJ DUCHOWY

Czy pójście do tarocistki, na psychoterapię, albo do masażysty jest rozwojem duchowym? Czy pojechanie na retreat jogowy, albo na tropikalną wyspę i odwiedzenie kilku świątyń to rozwój duchowy? Czy obecność na festiwalu Dreamersland lub Wibracje jest tym rozwojem? Czy jest nim freedance, śpiewanie mantr przy ognisku lub masaż misami tybetańskimi, albo warsztat neotantryczny?

Najczęściej nie jest.

To są bardzo piękne, często mądre, a najczęściej po prostu przyjemne praktyki rozwoju osobistego. Wspierają nasze zdrowie, poszerzają pole świadomości, pozwalają na lepszy kontakt ze sobą, z ludźmi, ze światem. To są bardzo ważne i potrzebne sposoby dbania o swój dobrostan. Jesteśmy istotami duchowymi, więc każde działanie ma wymiar duchowy, co nie oznacza jednak, że prowadzi do rozwoju na planie duchowym.

Dobrym przykładem jest prawo karmy, które znamy z wed, wyznawane w tzw. hinduizmie, a przejęte przez buddyzm. Świadomość karmy nie jest duchowością. Jest wiedzą o konstrukcji rzeczywistości. Usilne generowanie „dobrej karmy” nie jest duchowością. Jest próbą poprawienia jakości życia, działaniem interesownym. Ale już doszukiwanie się sensu mechanizmu działania prawa karmy, zrozumienie jego zasad, próba oczyszczenia się ze zmagazynowanej karmy w celu wyzwolenia -to m.in. jest duchowość. W tym samym sensie religijność i rytualizm nie jest duchowością. Szczególnie silnie odczuwamy to w Polsce, choć dotyczy to i świata buddyzmu, i braminów, jak i wszystkich innych kapłanów. Najpiękniejszy rytuał można sprowadzić do zwykłego biznesu, każdą piękną ideę ze świętej księgi można przekuć w narzędzie zniewolenia wyznawców.

Co jest więc rozwojem duchowym? Jest nim poszukiwanie własnej, wewnętrznej transcendencji. Wewnętrznej, ponieważ nie da się tego zrobić za kogoś, albo dla kogoś. Nawet poświęcenie Jezusa za grzechy każdego człowieka nie ma większego wpływu na życie kogoś, kto ten dar odrzuci. Duchowa ścieżka jest poszukiwaniem tego, co „poza”, czyli drogi do tzw „nieba”, do wyzwolenia z samsary, czyli cyklu wcieleń, do rozpuszczenia jaźni/duszy/wyższego „ja” w całości będącej jednością, do połączenia z Bogiem (cokolwiek to oznacza).

Co przekraczamy w tych poszukiwaniach, poza co wychodzimy? Poza siebie. Rezygnujemy z przywiązań, z najróżniejszych identyfikacji, z umilania sobie życia. To są kotwice, które utrzymują nas w kole samsary. Ścieżka duchowa jest szybszym lub wolniejszym procesem „odklejania się od rzeczywistości”, ponieważ wynika ze zrozumienia, że jest ta rzeczywistość tylko ułudą, iluzją, hologramem, symulacją -jak kto woli. A zatem rozwój duchowy w życiu wewnętrznym to np.: wyrzeczenie, asceza, czystość, post, medytacja. W życiu społecznym to: postawa służebna, bezinteresowność, współczucie, bezwarunkowa miłość do wszystkich i wszystkiego, brak przemocy w czynach i pochodzeniu spożywanego pokarmu.

Czy na tej ścieżce są pułapki? No pewnie! Na przykład jeśli podążając nią otrzymamy wgląd w zasady działania rzeczywistości, poznamy sposoby kontrolowania iluzji, możemy upaść pod naporem ogromu możliwości zaspokojenia ego. Będziemy sobie z łatwością wymanifestowywać dobrobyt, zdrowie, podróże, wielką miłość lub sławę i tym samym przywiązywać się do tejże iluzji. To trochę jak z Syzyfem, który już, już prawie dotoczył swój kamień na szczyt, ale ten osuwa się ponownie na sam dół. Ktoś taki nadal może być wspaniałym nauczycielem, przyjacielem, nieść piękne dary ducha, jednak nieubłagane prawo karmy zadziała i pozostanie ogrom długów karmicznych do spłacenia w kolejnych wcieleniach.

Czy to oznacza, że nie można żyć lekko i szczęśliwie na ścieżce rozwoju duchowego? Pewnie wśród nieskończonej ilości możliwych wariantów rzeczywistości jest i ta opcja. Można więc wyobrazić sobie scenariusz obfitego, wręcz hedonistycznego życia, połączonego z głębokim altruizmem czy początkami medytacji. Jak mówi agora, tantryczna ścieżka lewej ręki, wszystko jest tym samym -iluzją, więc bogactwo i promiskuityzm nie uniemożliwiają wyzwolenia, tylko piekielnie je utrudniają. Warto pamiętać, że ścieżka rozwoju duchowego jest wyborem, a nie obowiązkiem. Jest też praktyką, którą można zacząć realizować w dowolnym momencie życia i w dowolnej intensywności. Wszyscy jesteśmy w pewnym sensie już wyzwoleni, czyli „zbawieni” (wierzy w to wyznawca właściwie każdej w miarę rozsądnej religii), nie wiemy jedynie czy już za tego życia.

Drugi biegun to radykalna asceza. Życie w odosobnieniu. Wieloletnia medytacja w samotności. We współczesnej cywilizacji jest to ścieżka prawie kompletnie niedostępna. Wymaga nie tylko tak szalonego pomysłu na życie, ale również systemu obsługi -np. dostaw jedzenia. Jest to możliwe jedynie w miejscach posiadających taką tradycję, np. w Tybecie. Jest to jednak „pewniak”, bo człowiek pozbawiony wpływu otoczenia może szybciej pozbyć się przywiązań, rozpuścić ego i doznać wyzwolenia w trakcie jednego życia. Można wysnuć wniosek, że ścieżka odosobnienia, w przeciwieństwie do piekielnie trudnej „ścieżki hedonistycznej”, jest pójściem na skróty, na łatwiznę. To paradoks ukazujący, jak bardzo „dziwna” i nieoczywista jest ścieżka rozwoju duchowego.
... See MoreSee Less

WEDY W OKRUSZKACH... 

Smashan Tara ✨💖🙏💖✨

Pisma wedyjskie mówią o aszta pasha, czyli 8 pętlach które wiążą duszę z indywidualną tożsamością. Wyzwolenie, czyli zakończenie cyklu wcieleń, wymaga oswobodzenia się z tych pętli.

Jedną z emanacji Kali jest Smashan Tara, czyli bogini cmentarzy i stosów całopalnych (w Indiach pali się zwłoki na stosach, coś jak nasze krematoria, tylko na dworze). Wygląda na pierwszy rzut oka przerażająco, ale to tylko pozory, ponieważ jej wizerunek, kiedy się go zrozumie, pokazuje najbardziej kochającą istotę - Boginię w postaci kochającej Boskiej Matki.

Dziś zajmę się naszyjnikiem z głów, który ma na sobie. Ilość odciętych głów jest różna w różnych przedstawieniach, ale wielokrotnie jest ich 8, czyli tyle, ile ashta pasha. Są to więc nasze przywiązania, które Bogini może odciąć, jeśli się do niej o to zwrócimy i będziemy w tym konsekwentni. Kiedy patrzę więc na Smashan Tarę, widzę odcięte moje głowy przywiązań. Co to za przywiązania? 

Oto lista:

Ghrina (gorąc/niechęć): Trzymanie urazy wobec kogoś/czegoś, odczuwanie niechęci i nielubienie – nie zdając sobie sprawy, że wszystko jest jedną Jaźnią.

Lajja (wstyd): Chęć ukrycia swoich niedoskonałości. Nieświadomość, że wszystkie wielkie/małe rzeczy są
jedynie tymczasowymi przejawami tej samej Jaźni.

Bhaya (strach): strach przed utratą tymczasowego majątku, który błędnie uważa się za trwały i własny. Przywiązanie do bogactwa, pozycji, żony, rodziców, dzieci, a nawet własnego
życia.

Shanka (wątpliwość): Nie posiadanie pełnego zaufania, że wszystko jest Jaźnią, człowiek jest wolny i niczego nie potrzebuje do szczęścia.

Jugupsa (wstręt): preferowanie niektórych osób/rzeczy/doświadczeń i odczuwanie obrzydzenia do innych, z braku świadomości, że wszystko jest Jaźnią.

Kula (poczucie grupy/wspólnoty): Poczucie wspólnoty, zaangażowania i patriotyzmu wobec ludzi/rzeczy mających coś wspólnego (np. ten sam zawód, firma, kasta, poglądy polityczne, ideologia, tradycja religijna, miasto, region, kraj itp.).

Jati (pokrewieństwo z urodzenia): Przywiązanie do ludzi/rzeczy, z którymi kojarzy się od urodzenia (np. rodzina, rodowód, krewni itp.).

Sheela (charakter/postępowanie/właściwość): Uznawanie, że pewne zachowania/sposób bycia jest pożądane, zamiast postrzegania wszystkiego jako Ja, a pozornych różnic jako „odgrywania ról” w przejściowym dramacie.

W kolejnym wpisie zajmę się niebieskim kolorem ciała oraz atrybutami w rękach Bogini.

WEDY W OKRUSZKACH...

Smashan Tara ✨💖🙏💖✨

Pisma wedyjskie mówią o "aszta pasha", czyli 8 pętlach które wiążą duszę z indywidualną tożsamością. Wyzwolenie, czyli zakończenie cyklu wcieleń, wymaga oswobodzenia się z tych pętli.

Jedną z emanacji Kali jest Smashan Tara, czyli bogini cmentarzy i stosów całopalnych (w Indiach pali się zwłoki na stosach, coś jak nasze krematoria, tylko na dworze). Wygląda na pierwszy rzut oka przerażająco, ale to tylko pozory, ponieważ jej wizerunek, kiedy się go zrozumie, pokazuje najbardziej kochającą istotę - Boginię w postaci kochającej Boskiej Matki.

Dziś zajmę się naszyjnikiem z głów, który ma na sobie. Ilość odciętych głów jest różna w różnych przedstawieniach, ale wielokrotnie jest ich 8, czyli tyle, ile ashta pasha. Są to więc nasze przywiązania, które Bogini może odciąć, jeśli się do niej o to zwrócimy i będziemy w tym konsekwentni. Kiedy patrzę więc na Smashan Tarę, widzę odcięte moje głowy przywiązań. Co to za przywiązania?

Oto lista:

Ghrina (gorąc/niechęć): Trzymanie urazy wobec kogoś/czegoś, odczuwanie niechęci i nielubienie – nie zdając sobie sprawy, że wszystko jest jedną Jaźnią.

Lajja (wstyd): Chęć ukrycia swoich niedoskonałości. Nieświadomość, że wszystkie wielkie/małe rzeczy są
jedynie tymczasowymi przejawami tej samej Jaźni.

Bhaya (strach): strach przed utratą tymczasowego majątku, który błędnie uważa się za trwały i własny. Przywiązanie do bogactwa, pozycji, żony, rodziców, dzieci, a nawet własnego
życia.

Shanka (wątpliwość): Nie posiadanie pełnego zaufania, że wszystko jest Jaźnią, człowiek jest wolny i niczego nie potrzebuje do szczęścia.

Jugupsa (wstręt): preferowanie niektórych osób/rzeczy/doświadczeń i odczuwanie obrzydzenia do innych, z braku świadomości, że wszystko jest Jaźnią.

Kula (poczucie grupy/wspólnoty): Poczucie wspólnoty, zaangażowania i patriotyzmu wobec ludzi/rzeczy mających coś wspólnego (np. ten sam zawód, firma, kasta, poglądy polityczne, ideologia, tradycja religijna, miasto, region, kraj itp.).

Jati (pokrewieństwo z urodzenia): Przywiązanie do ludzi/rzeczy, z którymi kojarzy się od urodzenia (np. rodzina, rodowód, krewni itp.).

Sheela (charakter/postępowanie/właściwość): Uznawanie, że pewne zachowania/sposób bycia jest pożądane, zamiast postrzegania wszystkiego jako Ja, a pozornych różnic jako „odgrywania ról” w przejściowym dramacie.

W kolejnym wpisie zajmę się niebieskim kolorem ciała oraz atrybutami w rękach Bogini.
... See MoreSee Less

Serdecznie polecam! Byłem na warsztacie i stał się on ważną składową mojej wiedzy o opiece nad umierającymi.

Serdecznie polecam! Byłem na warsztacie i stał się on ważną składową mojej wiedzy o opiece nad umierającymi.W końcu wszystko jest gotowe! Od dziś w naszym sklepie jest dostępny nowy kurs online “Obok Ciebie na ostatnim etapie życia: Co warto wiedzieć o końcu życia i towarzyszeniu osobom umierającym“ (link w komentarzu).

Premiera tego kursu to ważny moment dla nas. Pierwszy raz dzielimy się treściami edukacyjnymi w takiej formie - i jesteśmy naprawdę ciekawe Waszych reakcji.

Chętnie się dowiemy, czy taka oferta jest dla Was wartościowa - i czy w przyszłości powinniśmy stworzyć więcej takich nagrań. Wydaje nam się, że dzięki tej formie możemy dzielić się wiedzą i informacjami w sposób łatwo dostępny również dla tych, którzy nie mają możliwości uczestniczenia w naszych szkoleniach i warsztatach stacjonarnych.

Pragniemy też podkreślić, że nie zamierzamy kursami online zastąpić spotkań na żywo! Nadal centralny w naszych działaniach jest bezpośredni kontakt z Wami, zarówno w różnych polskich miastach, jak i online.

Jeśli po obejrzeniu kursu online będziecie chcieli/chciały podzielić się z nami swoimi wrażeniami, to będzie nam bardzo miło. Wasza opinia będzie dla nas cenna.

Pozdrawiamy serdecznie

Anja i Maria
... See MoreSee Less

WARSTWY ŻYCIA
czyli czego nauczyłem się o życiu z Jyotish, astrologii wedyjskiej.

{Kłaniam się z wdzięcznością i szacunkiem mojemu nauczycielowi Mathuranatowi, jego nauczycielowi i całej linii przekazu aż po Rishiego Parasiarę, twórcę Jyotish  ✨🙏✨}

Nie wiem, co wiesz o horoskopie, o odczytach astrologicznych, więc najpierw wytłumaczę, że diagram horoskopu dzieli się na 12 części, zwanych domami, z których każdy odpowiada za jakiś obszar życia, a nawet za kilka jego aspektów. Ujmując to w dużym skrócie, drugi dom opowie nam o rodzinie lub zgromadzonym bogactwie. Trzeci o własnej firmie oraz seksualności. Czwarty o matce lub edukacji. Piąty o wiedzy, inteligencji. I tak dalej. Robiąc odczyt przechodzisz od domu do domu i czytasz, co się w nim dzieje -istnieje ogrom zasad i zależności, które to określają. 

Chcę teraz spojrzeć na to z pewnej perspektywy, z dystansu. Zapomnieć o zasadach i zobaczyć, o czym ten sposób patrzenia na ludzkie życie mówi. I widzę to jak tafle szkła, nałożone jedna na drugą, z których każda reprezentuje jakiś aspekt życia. Jedna jest czysta, świetlista, druga w rogu przybrudzona, trzecia trochę zamazana pośrodku, a czwarta z delikatnym gradientem od przezroczystości do czerni. To karmiczny, kosmiczny plan na nasze życie. Każdy obszar życia jest jakiś. Osobno.

Gdy nałożymy na siebie te szyby/warstwy/domy i spojrzymy przez nie na wskroś, zobaczymy kompletnie unikatowy melanż, który jest życiem człowieka. Taki widok może przedstawiać czasem niezły bigos, ale tylko dlatego, że jeden czy dwa obszary/warstwy życia są zacienione i razem tworzą nieprzenikalną ciemność. Łatwo poddać się w takiej sytuacji wrażeniu, że życie nie ma sensu, że wszystko się wali. Koncentrujemy uwagę na trudach w jednej, albo kilku warstwach życia.

Jak mówi stary żarcik: „Co słychać? Zależy, gdzie ucho przyłożyć!”. Może okazać się, że nie jest lekko np. z życiem uczuciowym oraz z domem rodzinnym. Ale jednocześnie może okazać się, że inne warstwy życia mają się dobrze, a nawet znakomicie i np. pięcie się po szczeblach kariery albo życie duchowe są godne pozazdroszczenia.

Zobaczenie życia z tej perspektywy pozwoliło mi na większą akceptację tego, co mnie spotyka. Po pierwsze, następują zmiany w czasie, więc różne zaciemnienia i rozjaśnienia naszych przezroczystych szyb zmieniają się z upływem życia w jakimś zakresie. Po drugie, mamy do przepracowania swoją karmę i jeśli to zrobimy, mamy szansę na odrodzenie w lepszej sytuacji, a być może już w tym życiu coś się poluzuje. Po trzecie, astrologia wedyjska, jako wiedza duchowa, daje na różne problemy remedia.

Być może od dawna już tak postrzegasz życie, a może jest to nowość. Jestem ciekaw, co o tym myślisz. Podziel się w komentarzach, z chęcią przeczytam i odpiszę.

WARSTWY ŻYCIA
czyli czego nauczyłem się o życiu z Jyotish, astrologii wedyjskiej.

{Kłaniam się z wdzięcznością i szacunkiem mojemu nauczycielowi Mathuranatowi, jego nauczycielowi i całej linii przekazu aż po Rishiego Parasiarę, twórcę Jyotish ✨🙏✨}

Nie wiem, co wiesz o horoskopie, o odczytach astrologicznych, więc najpierw wytłumaczę, że diagram horoskopu dzieli się na 12 części, zwanych domami, z których każdy odpowiada za jakiś obszar życia, a nawet za kilka jego aspektów. Ujmując to w dużym skrócie, drugi dom opowie nam o rodzinie lub zgromadzonym bogactwie. Trzeci o własnej firmie oraz seksualności. Czwarty o matce lub edukacji. Piąty o wiedzy, inteligencji. I tak dalej. Robiąc odczyt przechodzisz od domu do domu i czytasz, co się w nim dzieje -istnieje ogrom zasad i zależności, które to określają.

Chcę teraz spojrzeć na to z pewnej perspektywy, z dystansu. Zapomnieć o zasadach i zobaczyć, o czym ten sposób patrzenia na ludzkie życie mówi. I widzę to jak tafle szkła, nałożone jedna na drugą, z których każda reprezentuje jakiś aspekt życia. Jedna jest czysta, świetlista, druga w rogu przybrudzona, trzecia trochę zamazana pośrodku, a czwarta z delikatnym gradientem od przezroczystości do czerni. To karmiczny, kosmiczny plan na nasze życie. Każdy obszar życia jest jakiś. Osobno.

Gdy nałożymy na siebie te szyby/warstwy/domy i spojrzymy przez nie na wskroś, zobaczymy kompletnie unikatowy melanż, który jest życiem człowieka. Taki widok może przedstawiać czasem niezły "bigos", ale tylko dlatego, że jeden czy dwa obszary/warstwy życia są zacienione i razem tworzą nieprzenikalną ciemność. Łatwo poddać się w takiej sytuacji wrażeniu, że życie nie ma sensu, że wszystko się wali. Koncentrujemy uwagę na trudach w jednej, albo kilku warstwach życia.

Jak mówi stary żarcik: „Co słychać? Zależy, gdzie ucho przyłożyć!”. Może okazać się, że nie jest lekko np. z życiem uczuciowym oraz z domem rodzinnym. Ale jednocześnie może okazać się, że inne warstwy życia mają się dobrze, a nawet znakomicie i np. pięcie się po szczeblach kariery albo życie duchowe są godne pozazdroszczenia.

Zobaczenie życia z tej perspektywy pozwoliło mi na większą akceptację tego, co mnie spotyka. Po pierwsze, następują zmiany w czasie, więc różne zaciemnienia i rozjaśnienia naszych przezroczystych szyb zmieniają się z upływem życia w jakimś zakresie. Po drugie, mamy do przepracowania swoją karmę i jeśli to zrobimy, mamy szansę na odrodzenie w lepszej sytuacji, a być może już w tym życiu coś się "poluzuje". Po trzecie, astrologia wedyjska, jako wiedza duchowa, daje na różne problemy remedia.

Być może od dawna już tak postrzegasz życie, a może jest to nowość. Jestem ciekaw, co o tym myślisz. Podziel się w komentarzach, z chęcią przeczytam i odpiszę.
... See MoreSee Less

WSPOMNIENIE 🫧🤍🫧

Na podsumowaniu ostatnich weekendowych warsztatów zostałem nazwany rycerzem światła. To bardzo miłe tak usłyszeć. Chłopak, jak słyszy od pięknej kobiety, a jeszcze autorytetu, że jest rycerzem (jakimkolwiek -bądźmy szczerzy), to odpala takie atawistyczne wrotki samozachwytu, że trudno mu się potem opanować. U mnie to był błysk. Fala egotycznego samozachwytu bardzo szybko została ugaszona wspomnieniem 6 indywidualnych sesji, które do takiej konstatacji doprowadziły. 

Z zewnątrz to wyglądało tak, jakby z sesji wychodziła osoba przemieniona, z rozświetlonymi oczami, wyciszona po raz pierwszy od dawna albo roztańczona -bo już nic nie blokuje. Przede wszystkim jednak -widocznie szczęśliwa. I to daje taki obraz healera, który nakłada ręce, przesyła „moc” i gotowe. A tak nie jest. 

Healing to zanurzenie w mroku. 

Moja praca polega na spotykaniu się z ogromną ilością ludzkiego cierpienia. Moje światło, o które staram się dbać na codzień poprzez szczere, uczciwe życie pełne duchowego zaangażowania, jest w czasie sesji jedyną pomocą, jedynym ratunkiem dla osoby, z którą pracuję. Niekiedy wielkość cierpienia, która pojawia się w takich pracach, jest przytłaczająca. Proces oczyszczania potrafi ujawnić rzeczy, o których sami zainteresowani dawno zapomnieli, upchnęli gdzieś głęboko. Oczyszczenie następuje tam, gdzie ma nastąpić. Czasem, jeśli jest gotowość, nawet w bardzo trudnych miejscach. Nawet w tych najmroczniejszych -śmierci bliskiej osoby, ciężkiej choroby, wielkich życiowych tragedii. 

Metoda uzdrawiania ze Źródła, którą się posługuję, wymaga ode mnie pełnej akceptacji człowieka, który do mnie przychodzi. Każdy taki człowiek staje się na czas sesji moim dzieckiem, które otaczam największą bezwarunkową miłością. I z cierpieniem tego dziecka mierzę się, próbując przynieść ulgę. A w moim wypadku, ulgę, uzdrowienie, przynoszę Światłem. 

✨❤🔥❤✨

WSPOMNIENIE 🫧🤍🫧

Na podsumowaniu ostatnich weekendowych warsztatów zostałem nazwany rycerzem światła. To bardzo miłe tak usłyszeć. Chłopak, jak słyszy od pięknej kobiety, a jeszcze autorytetu, że jest rycerzem (jakimkolwiek -bądźmy szczerzy), to odpala takie atawistyczne wrotki samozachwytu, że trudno mu się potem opanować. U mnie to był błysk. Fala egotycznego samozachwytu bardzo szybko została ugaszona wspomnieniem 6 indywidualnych sesji, które do takiej konstatacji doprowadziły.

Z zewnątrz to wyglądało tak, jakby z sesji wychodziła osoba przemieniona, z rozświetlonymi oczami, wyciszona po raz pierwszy od dawna albo roztańczona -bo już nic nie blokuje. Przede wszystkim jednak -widocznie szczęśliwa. I to daje taki obraz healera, który nakłada ręce, przesyła „moc” i gotowe. A tak nie jest.

Healing to zanurzenie w mroku.

Moja praca polega na spotykaniu się z ogromną ilością ludzkiego cierpienia. Moje światło, o które staram się dbać na codzień poprzez szczere, uczciwe życie pełne duchowego zaangażowania, jest w czasie sesji jedyną pomocą, jedynym ratunkiem dla osoby, z którą pracuję. Niekiedy wielkość cierpienia, która pojawia się w takich pracach, jest przytłaczająca. Proces oczyszczania potrafi ujawnić rzeczy, o których sami zainteresowani dawno zapomnieli, upchnęli gdzieś głęboko. Oczyszczenie następuje tam, gdzie ma nastąpić. Czasem, jeśli jest gotowość, nawet w bardzo trudnych miejscach. Nawet w tych najmroczniejszych -śmierci bliskiej osoby, ciężkiej choroby, wielkich życiowych tragedii.

Metoda uzdrawiania ze Źródła, którą się posługuję, wymaga ode mnie pełnej akceptacji człowieka, który do mnie przychodzi. Każdy taki człowiek staje się na czas sesji moim dzieckiem, które otaczam największą bezwarunkową miłością. I z cierpieniem tego dziecka mierzę się, próbując przynieść ulgę. A w moim wypadku, ulgę, uzdrowienie, przynoszę Światłem.

✨❤🔥❤✨
... See MoreSee Less

Napisała do mnie Kasia, a temat jest ważny, dotyczy wielu osób, więc zamieszczam naszą rozmowę - w sumie o seksie, choć o energii.

Kasia: Michał, wiesz jak oczyścić się z energii, które wpuscilam poprzez kontakt seksualny?

M: Nie da się zawrócić rzeki. Każde, nawet najmniejsze wydarzenie nas tworzy. Sam akt seksualny jest najczęściej otoczony niezliczoną ilością impulsów i zachowań, promieniowania własnego i odbioru czyjejś energii. Już to ma na nas jakiś wpływ. Poprzez seks dzieje się jeszcze więcej na wielu poziomach.

Jedyna droga „oczyszczenia” to pójście naprzód, motywowane pragnieniem stania się kimś nowym, lepszym. Co to znaczy lepszym? Każdy zna swoją odpowiedź.

Spróbuj jednak popatrzeć na osobę, z którą się łączysz nie jak na coś obcego, co „wkracza” w ciebie, a jak na połączenie z sobą samą w takiej właśnie spotkanej formie ludzkiej, jakiej wtedy doświadczyłaś. Zobacz to jako stawanie się sobą w połączeniu z inną sobą.

K: Chciałabym oczyścić się ze wszystkich relacji jakie w życiu wpuscilam do Łona.

M: „Oczyszczenie” na tym poziomie odbywa się przede wszystkim poprzez czasową wstrzemięźliwość seksualną. Jak długą? Jak poczujesz. Ale to są czasem lata. W tym czasie „wracasz do siebie”, to znaczy dajesz sobie przestrzeń na rozwój bez tak mocnego wpływu energii seksualnych z zewnątrz. 

K: Lata? 🥺

M: Można to wspierać, przyśpieszać. Sposoby są liczne, większość znasz. Cel jest jeden: stać się lepszą wersją siebie, pójść naprzód, zostawić dzisiejszą siebie za sobą w świadomym procesie zwiększania swojej wibracji.

K: O co chodzi z tym „oczyszczaniem” w cudzysłowie? 

M: Słowo „oczyścić” wskazuje na to, że coś jest brudne, nieczyste. Chciałbym bardzo mocno podkreślić, że wszystkie relacje seksualne są święte. Chyba, że jest przemoc, wtedy są świętokradztwem. Nawet jeśli miałaś jednorazowy seks z nieznajomą osobą, to było święte. Ludzie są święci. Seks jest święty. Każdy, gdy za zgodą stron. W każdej odsłonie. Homoseksualny, grupowy, oralny, bdsm, w łóżku, na stole, w lesie, w toalecie, szybki, długi, z orgazmem czy bez. Święty, zatem nie „brudzi”nas, tylko rozwija. 

K: Rozwija do czego? 

M: To jest pytanie kluczowe. To jest esencja zagadnienia przepływu energetycznego, o który warto dbać w relacjach seksualnych. Ale to jest inny temat, bo to temat o przyszłości, nie o przeszłość. O decyzjach do podjęcia, a nie tych za nami.

[fot. Troy Freyee]

Napisała do mnie Kasia, a temat jest ważny, dotyczy wielu osób, więc zamieszczam naszą rozmowę - w sumie o seksie, choć o energii.

Kasia: Michał, wiesz jak oczyścić się z energii, które wpuscilam poprzez kontakt seksualny?

M: Nie da się zawrócić rzeki. Każde, nawet najmniejsze wydarzenie nas tworzy. Sam akt seksualny jest najczęściej otoczony niezliczoną ilością impulsów i zachowań, promieniowania własnego i odbioru czyjejś energii. Już to ma na nas jakiś wpływ. Poprzez seks dzieje się jeszcze więcej na wielu poziomach.

Jedyna droga „oczyszczenia” to pójście naprzód, motywowane pragnieniem stania się kimś nowym, lepszym. Co to znaczy lepszym? Każdy zna swoją odpowiedź.

Spróbuj jednak popatrzeć na osobę, z którą się łączysz nie jak na coś obcego, co „wkracza” w ciebie, a jak na połączenie z sobą samą w takiej właśnie spotkanej formie ludzkiej, jakiej wtedy doświadczyłaś. Zobacz to jako stawanie się sobą w połączeniu z inną sobą.

K: Chciałabym oczyścić się ze wszystkich relacji jakie w życiu wpuscilam do Łona.

M: „Oczyszczenie” na tym poziomie odbywa się przede wszystkim poprzez czasową wstrzemięźliwość seksualną. Jak długą? Jak poczujesz. Ale to są czasem lata. W tym czasie „wracasz do siebie”, to znaczy dajesz sobie przestrzeń na rozwój bez tak mocnego wpływu energii seksualnych z zewnątrz.

K: Lata? 🥺

M: Można to wspierać, przyśpieszać. Sposoby są liczne, większość znasz. Cel jest jeden: stać się lepszą wersją siebie, pójść naprzód, zostawić dzisiejszą siebie za sobą w świadomym procesie zwiększania swojej wibracji.

K: O co chodzi z tym „oczyszczaniem” w cudzysłowie?

M: Słowo „oczyścić” wskazuje na to, że coś jest brudne, nieczyste. Chciałbym bardzo mocno podkreślić, że wszystkie relacje seksualne są święte. Chyba, że jest przemoc, wtedy są świętokradztwem. Nawet jeśli miałaś jednorazowy seks z nieznajomą osobą, to było święte. Ludzie są święci. Seks jest święty. Każdy, gdy za zgodą stron. W każdej odsłonie. Homoseksualny, grupowy, oralny, bdsm, w łóżku, na stole, w lesie, w toalecie, szybki, długi, z orgazmem czy bez. Święty, zatem nie „brudzi”nas, tylko rozwija.

K: Rozwija do czego?

M: To jest pytanie kluczowe. To jest esencja zagadnienia przepływu energetycznego, o który warto dbać w relacjach seksualnych. Ale to jest inny temat, bo to temat o przyszłości, nie o przeszłość. O decyzjach do podjęcia, a nie tych za nami.

[fot. Troy Freyee]
... See MoreSee Less

Przepływają się przeze mnie wszelkie różnorodności.

Foton odbity od pięknych ust napotkanych w przelotnym spojrzeniu wpada wprost do mojej źrenicy. Zasila mnie energią rozmarzenia, pobudzenia -już się zmienia mój nastrój, już staję się inny, rozsłoneczniony. Takim spotkają mnie inni i tym się z nimi podzielę.

Zjadam sałatkę Bun pełną soczystej zieleni i makaronu ryżowego. Jest w niej wilgoć oddechu świetnego wietnamskiego kucharza z Powiśla, a liście sałaty, choć myte, wciąż przecież dają schronienie maleńkim istotkom. Nim otrzymam danie, jeszcze kelnerka przez nieuwagę lekko kichnie nad miską, wzbogacając ją o to, co jej już niepotrzebne. Danie jest jak zawsze pyszne i pożywne. 

Na chodniku leży bezdomny; brudny, pijany. Już z dala biorę oddech przepełniony cząstkami moczu, kału, potu -wprost do płuc. Odżywcze, przepełnione zapachem powietrze zasila moją krew tlenem. 

Siedzę w przedziale pociągu. Staję się powoli jednym ze współpasażerami. Jedni śpią, pochrapując, inni dyskutują, roześmiani. Przedział, niczym akwarium, staje się zamkniętym ekosystemem naszego współ-bycia, ciągłej wymiany.

Kiedy idę ulicą, zatopiony w myślach, odbieram podświadomie mniej lub bardziej zrozumiały gwar przechodniów. Głośne „Leeegia, Legia Warszawa!” nagle staje wobec mej rozbudzonej chcąc nie chcąc uważności i zapada na zawsze w pamięć, tworząc mnie, choć żaden ze mnie kibic.

Siostro i bracie, jestem wami, a wy mną. Nie mogę i nie chcę się tego wypierać. Przenikacie mnie zewsząd, stale, naturalnie. Jedyny wybór, jaki mam, to jak was przyjmę. 

Czy potrafię przyjmować swoją jedność z całością z otwartym sercem? Z wdzięcznością? Choćby z akceptacją? 

✨❤️🔥❤️✨

Przepływają się przeze mnie wszelkie różnorodności.

Foton odbity od pięknych ust napotkanych w przelotnym spojrzeniu wpada wprost do mojej źrenicy. Zasila mnie energią rozmarzenia, pobudzenia -już się zmienia mój nastrój, już staję się inny, rozsłoneczniony. Takim spotkają mnie inni i tym się z nimi podzielę.

Zjadam sałatkę Bun pełną soczystej zieleni i makaronu ryżowego. Jest w niej wilgoć oddechu świetnego wietnamskiego kucharza z Powiśla, a liście sałaty, choć myte, wciąż przecież dają schronienie maleńkim istotkom. Nim otrzymam danie, jeszcze kelnerka przez nieuwagę lekko kichnie nad miską, wzbogacając ją o to, co jej już niepotrzebne. Danie jest jak zawsze pyszne i pożywne.

Na chodniku leży bezdomny; brudny, pijany. Już z dala biorę oddech przepełniony cząstkami moczu, kału, potu -wprost do płuc. Odżywcze, przepełnione zapachem powietrze zasila moją krew tlenem.

Siedzę w przedziale pociągu. Staję się powoli jednym ze współpasażerami. Jedni śpią, pochrapując, inni dyskutują, roześmiani. Przedział, niczym akwarium, staje się zamkniętym ekosystemem naszego współ-bycia, ciągłej wymiany.

Kiedy idę ulicą, zatopiony w myślach, odbieram podświadomie mniej lub bardziej zrozumiały gwar przechodniów. Głośne „Leeegia, Legia Warszawa!” nagle staje wobec mej rozbudzonej chcąc nie chcąc uważności i zapada na zawsze w pamięć, tworząc mnie, choć żaden ze mnie kibic.

Siostro i bracie, jestem wami, a wy mną. Nie mogę i nie chcę się tego wypierać. Przenikacie mnie zewsząd, stale, naturalnie. Jedyny wybór, jaki mam, to jak was przyjmę.

Czy potrafię przyjmować swoją jedność z całością z otwartym sercem? Z wdzięcznością? Choćby z akceptacją?

✨❤️🔥❤️✨
... See MoreSee Less

Comment on Facebook

Kocham Cię synu.

Załaduj więcej